fbpx

Szczęśliwy remis w Pińczowie. Kowalski z dwoma trafieniami z karnych

2:2 zakończył się mecz, w którym na własnym stadionie pińczowianie podejmowali tegorocznych finalistów Pucharu Polski – Granat Skarżysko.  Podział punktów oznacza, że na dwie kolejki przed końcem sezonu, żółto niebiscy nie są jeszcze pewni utrzymania lidze.  

Nida Pińczów – Granat Skarżysko-Kamienna 2:2 (0:0)                  

Jan Kowalski (k.) 71′ , Jan Kowalski (k.) 90′ – 63′ Kamil Uciński, Bartosz Sot 76′

Nida: Damian Pałaszewski – Piotr Radwański, Krystian Zaręba, Michał Krzak, Marcin Piotrowski, Marcin Szafraniec, Marcin Sadowski (75 Konrad Ciacia), Karol Parlicki, Dominik Szymkiewicz, Jan Kowalski, Kuba Fit (65 Karol Wasik).

Granat: Patryk Sieczka II – Oskar Gwóźdź, Jakub Hińcza, Bartosz Styczyński, Karol Dudzik, Wiktor Bartoszek (70 Dawid Płatek), Filip Kaczmarski (60 Bartosz Sot), Kacper Gładyś, Jakub Gurski (72 Wiktor Pluta), Kamil Uciński, Błażej Miller (77 Nikodem Łoskot).

Losy rozstrzygnęły się w drugiej połowie, bo to wtedy padły wszystkie bramki. Wynik spotkania otworzyli goście ze Skarżyska, a konkretnie Kamil Uciński, który w 63 minucie dopełnił formalności dobijając futbolówkę po sparowaniu piłki przez Damiana Pałaszewskiego.

W 71. minucie,  faulowany w polu karnym był zawodnik z Pińczowa, a sędzia główny  Damian Gawęcki bez wahania wskazał na jedenasty metr, a po chwili Jan Kowalski pewnym strzałem doprowadził do remisu.

Pięć minut później, Granat ponownie wyszedł na prowadzenie. Po efektownym driblingu przed polem karnym zawodnika ze Skarżyska, piłka trafiła pod nogi Bartosza Sota, a lider klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców, pewnym strzałem zza pola karnego pokonał Pałaszewskiego, strzelając swoją 26 bramkę w lidze.

Kiedy mecz powoli zbliżał się ku końcowi, arbiter ponownie wskazał na „wapno”. Tym razem pikę ręką w polu karnym odbił obrońca Granatu. Po raz drugi do jedenastki podszedł Kowalski i po raz drugi pokonał Patryka Sieczkę. Pińczowianie mogli w ostatnich sekundach wyjść na prowadzenie, ale Jan Kowalski nie dostrzegł świetnie ustawionego Artura Garulę i sam postanowił wykończyć akcję, jednak tym razem górą był bramkarz ze Skarżyska i mecz zakończył się remisem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *